Relacja z triathlonu w Osieku 15.05.2021

Podoba się? Podziel się ze znajomymi.

Zapraszamy do relacji z zawodów przekazanej przez uczestnika Osiek Triathlon dra n. med. Adriana Błasiaka:

Sezon startów powrócił!
Nareszcie wszyscy profesjonalni sportowcy oraz cała rzesza amatorów powraca na start zawodów, przede wszystkim tych na świeżym powietrzu. Luzowanie restrykcji sanitarnych uszczęśliwiło nas wszystkich, a w sposób niewyobrażalny tych z nas, którzy solidnie przepracowali okres pandemii, starając się przynajmniej utrzymać swoją kondycję.

Uśmiech pojawił się również na naszych twarzach, a to za sprawą pierwszego w tym sezonie startu. Mimo, że majowa pogoda nie zachęcała do aktywności na zewnątrz, to 15 maja razem z Rafałem stanęliśmy na starcie IV edycji Osiek Triathlon. Takich spragnionych rywalizacji entuzjastów jak my nie brakowało i finalnie niespełna 300 osób ukończyło zawody. Dystans tzw. 1/8 Iroman, czyli popularny sprint jest dobrą okazja na sprawdzenie formy na początku sezonu.

Wyjątkowe okno pogodowe, które otwarło się tej majowej soboty zapewniło komfort startu. A już następnego dnia na dystansie 1/4, warunki atmosferyczne pozostawiały wiele do życzenia, oględnie mówiąc. Pierwszy etap rywalizacji, czyli pływanie okazał się nie lada wyzwaniem ze względu na panujący w wodzie tłok. Mimo, że start odbył się dwoma falami, to jednak krótki dystans 500 metrów nie wystarczył na swobodne podzielenie się grupy zawodników i zawodniczek. Na szczęście obyło się bez kontuzji i można było rozpocząć mój ulubiony etap rowerowy.

Uroku dodaje zawsze malownicza, pagórkowata trasa, na której nie brakowało kibiców, za co szczególne dla nich podziękowania. Po tym etapie stawka już nieco się rozciągnęła, szybsza druga zmiana i już ostatni etap biegowy. Krótki, z metą po niecałych 5 kilometrach. Bezpiecznie, przyjemnie, w doborowym towarzystwie znajomych i przyjaciół zameldowaliśmy się na mecie.

Miła oprawa i atmosfera podczas całych zawodów sprawia, że bardzo chętnie wracam tu na rozpoczęcie sezonu startowego. Oby tak dalej.
Z pozdrowieniami,
dr n. med. Adrian Błasiak

Facebook

YouTube